Rainy Day, originally uploaded by Arnold Pouteau’s.

(1) Był pewien mąż z Ramy, Sufita, z pogórza efraimskiego, imieniem Elkana, syn Jerochama, syna Elihu, syna Tochu, syna Sufa, Efraimita. (2) Miał on dwie żony; jednej było na imię Anna, drugiej było na imię Peninna. Peninna miała dzieci, a Anna była bezdzietna.(1Sam. 1, 1-2)

Zastanawiałem się co robi niesympatyczna Peninna w historii narodzin Samuela przedstawionej w 1Sam. 1. Rodzicami Samuela, wielkiego proroka i przełomowej postaci w dziejach Izraela byli jak wiadomo Elkana i Anna. A Peninna? Ta niedobra kobieta, która dokuczała Annie? Czy była to zwykła zazdrość (Elkana kochał Annę bardziej – zob. 1Sam. 1, 5) i rywalizacja o względy męża, czy też ujawniły się inne, bardziej ogólne i niedobre cechy jej charakteru nie wiadomo. Pewne jest jednak, że jej zachowanie doprowadzało Annę do łez i było dla niej trudne do zniesienia.

(6) Jej przeciwniczka wyrządzała jej liczne przykrości i upokarzała ją dlatego, że Pan uczynił ją bezpłodną. (7) Tak działo się corocznie; ilekroć przychodziła do domu Pańskiego, w ten sposób wyrządzała jej przykrość. Ta zaś płakała i nie jadła. (8) I rzekł do niej Elkana, jej mąż: Anno, dlaczego płaczesz i dlaczego nie jesz? Dlaczego smutne jest twoje serce? Czy ja nie jestem dla ciebie lepszy niż dziesięciu synów? (1Sam. 1, 6-8)

W tym czasie w Izraelu sam fakt bycia bezpłodną był powodem hańby gdyż odczytywano to jak brak przychylności Boga i skutek grzechu. Na pewno życie Anny nie było łatwe, a oprócz tego w jej sercu był obszar, w którym była pustka – tęsknota za byciem matką. Mąż próbował ją pocieszyć, okazywał jej więcej uczucia, lecz nie był w stanie wypełnić tego braku.

To wszystko było trudnym doświadczeniem dla Anny, lecz ta mimo wszystko co roku przychodziła z mężem do Sylo złożyć pokłon i ofiary Panu Zastępów (1Sam. 1, 3). Być może nawet przywykłaby i zaakceptowałaby swoją sytuację, lecz na jej drodze Bóg postawił Peninnę. Ta nie dawała Annie spokoju, ilekroć przychodziła do domu Pańskiego. Za każdym razem koszmar zaczynał się od nowa. Pewnego razu Anna miał naprawdę dość, lecz zamiast uciec jak najdalej – przyszła do Pana. U Niego szukała pomocy i pocieszenia.

(9) A gdy skończyli w Sylo spożywanie i picie, Anna wstała; kapłan Heli zaś siedział na krześle w podwojach świątyni Pańskiej. (10) Z goryczą w duszy modliła się ona do Pana i bardzo płakała, (1Sam. 1, 9-10)

Pośrednio to właśnie zachowanie Peninny skłoniło Annę do kroku, na który pewnie nie zdecydowałaby się w „normalnych” warunkach.

(11) I złożyła ślubowanie, mówiąc: Panie Zastępów! Jeśli wejrzysz na niedolę swojej służebnicy i jeśli wspomnisz na mnie, a nie zapomnisz o swojej służebnicy i dasz swojej służebnicy męskiego potomka, to ja oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, i nożyce nie dotkną jego głowy. (1Sam. 1, 11)

Niesamowite ślubowanie, które nie pozostało bez odpowiedzi. Owocem tej decyzji Anny był Samuel, wyproszony od Pana i oddany Jemu.

(20) Po upływie pewnego czasu Anna poczęła i porodziła syna, i dała mu na imię Samuel, gdyż – jak mówiła: Od Pana go wyprosiłam. (28) Więc i ja odstąpię go Panu; po wszystkie dni życia będzie oddany Panu. I pokłonili się tam Panu. (1Sam. 1, 20;28)

W tej historii zwracają moja uwagę przede wszystkim dwie rzeczy w kontekście okoliczności, które doprowadziły do narodzin Samuela. Ciekawe jest to, że to Pan uczynił ją bezpłodną, co więcej tak zaaranżował okoliczności (Peninna), że Anna był zdeterminowana i zdolna do takiego poświecenia. Dla porządku dodam, że oddanie Samuela Panu nie było dla Anny czymś przykrym i smutnym – wprost przeciwnie. Anna zaczyna swoja pieśń słowami:

(1) I modliła się Anna i rzekła: Weseli się serce moje w Panu, Wywyższony jest róg mój w Panu, Szeroko rozwarte są usta moje nad wrogami mymi, Gdyż raduję się ze zbawienia twego. (1Sam. 2, 1)

Jeżeli chcesz iść za Bogiem i Jemu służyć nie zdziw się gdy spotkasz na swej drodze Peninnę (osoba, okoliczności), której On użyje aby ciebie poprowadzić krok dalej :) .