To co mnie ostatnio zastanawia, gdy czytam Słowo, to całkowita zmiana kontekstu i perspektywy życia, która powinna mieć miejsce gdy przyjmujemy Dobrą Nowinę. Wraz z przyjęciem Jezusa zmienia się bowiem nasz „ośrodek interesów życiowych” i „miejsce zamieszkania z zamiarem stałego pobytu” – używając terminologii związanej z zagadnieniem rezydencji podatkowej. Nie należymy już do tego świata. Jesteśmy własnością Boga.(20) Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa (Fil. 3,20)
To jest bardzo proste, jesteśmy nowym stworzeniem, zostaliśmy wyrwani z mocy ciemności.
Konsekwencje tego faktu rozciągają się na całą wieczność, ale początek mają już tu i teraz. Nasza ojczyzna jest w niebie, ale póki co żyjemy na ziemi. No właśnie. Żyjemy i pielgrzymujemy, ale nie jesteśmy już mieszkańcami ziemi. Nie możemy dłużej żyć według standardów tego świata.
(6) Więc też zawsze jesteśmy pełni ufności i wiemy, że dopóki przebywamy w ciele, jesteśmy oddaleni od Pana; (7) gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy. (2Kor. 5, 6-7)
Dlatego też nasze życie, nasze codzienne decyzje mają znaczenie w wieczności. Nasze posłuszeństwo Bogu i oddanie Jemu, gdy nikt nie widzi.
Sam Pan mówił o tym wielokrotnie w kontekście modlitwy, postu i dawania: … a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. (Mt. 6) Tak, są rzeczy ważne dla Ojca, na które On patrzy. On patrzy na serce i widzi w ukryciu. To niesamowite. Na zewnątrz twoje życie może wyglądać na kompletną głupotę, marnowanie życia, marnowanie okazji. Jeżeli są to jednak konsekwencje decyzji, które podejmujesz ze względu na Niego – są zauważone, są ważne.
Kochani, nie da się ukryć, że należeliśmy kiedyś jednak do tego świata i otaczają nas ludzie, którzy żyją na sposób światowy. Mieszkańcy ziemi, którzy całe swoje życie, decyzje i wybory wiążą z tym miejscem. To na nas wpływa i usuwa nam sprzed oczu perspektywę naszej ojczyzny w niebie.
O to jest walka, gdyż nie jest bez znaczenia jak przeżyjemy nasze życie. Tak, jesteśmy zbawieni. Jeżeli jednak chcemy usłyszeć kiedyś od Jezusa: …sługo dobry i wierny… powinniśmy dobrze wywiązać się z naszego szafarstwa. Paweł, zanim napisał do Filipian o naszej ojczyźnie, która jest w niebie nakreślił kontekst tego przesłania:
(14) zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. (15) Ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy; a jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi; (16) tylko trwajmy w tym, co już osiągnęliśmy. (Flp. 3, 14-16)
Jest nagroda, mamy strzec tego co osiągnęliśmy. Jeżeli są dziedziny naszego życia i miejsca w naszym sercu, które nie zdążają do Boga, nie są Mu poddane (może nawet nie zdajemy sobie z tego do końca sprawy), jeżeli myślimy i działamy w tych obszarach jak mieszkańcy ziem – Bóg nam to objawi. Jemu zależy na nas i w momencie, w którym poddajemy się Jemu – może zmienić nasze serca.
(11) Przyjdę rychło; trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął korony twojej. (Obj. 3,11)
Jak czytalam ten post to przyszlo mi na mysl taki przyslowie, ze ptak moze usiasc na glowie czlowieka co nie znaczy, ze zbuduje tam gniazdo… My tez zyjemy w tym swiecie co nie znaczy, ze mamy zyc jak ten swiat… Pozdrawiam i przepraszam za dlugie milczenie…
Kasia
Piękna to świadomość,że zdążamy do domu,domu w którym czeka Ktoś,kto umiłował nas z całego serca…
,,Błogosławiony człowiek,który ma siłę swoją w Tobie,gdy o pielgrzymkach myśli”
Podobają mi się te strony,dziękuję,
Kaśka dziekujemy za odwiedziny. Miło nam że wpadłaś