Źródło gwałtowności Jana.

Niektórzy to się mogą przerazić Janem Chrzcicielem, bo to co robił wygląda bardzo radykalnie. Ale źrdółem tego radykalizmu, przyłożenia siekiery do korzenia (jak sam mówił i nawoływał) bo doświadczenie żarliwej i wielkiej miłości Jezusa.

Jan był człowiekiem który był chory z miłości. Widział Jezusa jak swojego Króla Oblubieńca.

Jan 3:29 Kto ma oblubienicę, ten jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, raduje się niezmiernie, słysząc głos oblubieńca. Tej właśnie radości doznaję w całej pełni.

Źródłem jego gwałtowności, tego że powiedział iż dla niego zostawia wszystko była miłość. Jan słyszał głos Jezusa jako oblubieńca. Głos Pana który świdruje wnętrze i serce i zapala ogień. Musimy spotkać się z tym ogniem bo tylko w ogniu możemy podjąć to wyzwanie i pójść na całość. Koło w pewnym sensie się zamyka, bo Jan wybiera życie dla Jezusa, pustynie, pozostawienie opcji które oferuje świat i wygodne życie. Wybiera inny styl życia który umożliwia mu doświadczanie Boga. Czyni się pustym aby coś otrzymać. Nie mniej jednak jest ten pierwszy moment. Kiedy jego dotyk miłości sprawia że stajemy się chorzy z miłości i ruszamy w podróż. Uczyń to.

PnP 1:2 Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich (swego słowa które wychodzi z jego ust) ! Ach, twoja miłość jest słodsza (lepsza) niż wino!

Weź biblie i wołaj niech pocałuje i obudzi twoje serce, pocałunkiem swojej Tory, swego słowa – to da nam doświadczenie tego że jego miłość jest lepsza od tego świata. To jest jedyna droga, innej nie ma. On czeka.

Pozwól dotknąć się jego miłością, przez jego słowo, wejdź w nie i powiedz mu o swojej słabości, tego że go potrzebujesz. Miłość to największy motywator, z miłości uczynimi wszystko dla Boga, obedrzemy się ze wszystkiego aby zyskać wszystko.

Fil 3:8 Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości,

On jest wart wszystkiego, szukaj go, on pozowli się znaleść, a jeśli uczynię to z całego serca (nie od czasu do czasu, w wolnej chwili, od niechcenia) on objawi sie mi i zafascynuje moje serce. Uczyni chorym z miłości do siebie.

I wtedy powiem do niego:

Pnp 4:6 Zanim chłód wieczorny zawieje i pierzchną cienie, pójdę na górę mirry i na wzgórze kadzidła.

Zanim skończy się ten wiek w którym widzimy we mgle wejdę na górę aby go spotkać, może nie być to łatwe a wręcz bolesne (mirra – gorzka), ale pójdę. Wejdę na miejsce modlitwy (wzgórze kadzidła) aby spotkać tego którego kocha moja dusza.