Uwielbienie Jezusa i Modlitwa za Miasto

Archive for the ‘Dorka’ Category

Gorliwosc o jego dom

In Dorka, Modlitwa, poznanie Boga, Życie dla Boga on maj 15, 2007 at 22:58

„A kiedy spotkał w świątyni tych, co sprzedawali woły, baranki i gołębie, i zobaczył siedzących za stolikami bankierów,(15) sporządził sobie bicz z powrozów i powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał pieniądze bankierów, a stoły poprzewracał.(16) I rozkazał tym, którzy sprzedawali gołębie: Zabierzcie wszystko stąd i nie róbcie targowiska z domu mojego Ojca.(17) Wtedy uczniowie Jego przypomnieli sobie te słowa Pisma: Gorliwość o dom Twój pożera Mnie.”

Co takiego stało się w sercu Jezusa, że żarliwość o Boży dom pochłaniała Jego serce? Myślę, że trzeba zacząć od tego czym jest dom Pana w Jego zamyśle. Temat jest wielki i głęboki więc nawet nie będę próbował go w tym krótkim poście całościowo obejmować. Ale jeden z aspektów Jego domu jest taki, że “mój dom bedzie domem modlitwy dla narodów”.

Czyli, że Jego dom ma być miejscem modlitwy gdzie ludzie z każdej kultury i z każdego języka będaą mogli wolać i modlić się do Boga aby zostać wysłuchanym. Wiemy dziś, że nasze miejsce uwielbienia jest w duchu i w prawdzie (vide Jan 4 rozmowa Jezusa z Samarytanką), i że jako wierzący budujemy się w duchowy przybytek Pana (vide Efezjan 2). I w tym kontekście dopiero ma to odzwierciedlenie w tym, że zbieramy się gdzieś na jakimś miejscu aby się modlić.

Jezus miał żarliwość o dom Ojca – o miejsce, w którym ludzie doświadcza Boga w modlitwie. Będą wołać o On odpowie im. Niezwykła obietnice Bóg dał Salomonowi kiedy ten zbudował Mu światynie. Była to obietnica, że na tym miejscu modlitwa wzniesiona do Boga zostanie wysłuchana.

Podobnie dzisiaj – my jesteśmy domem duchowym, i “o cokolwiek będziecie prosić w moim imieniu Ojca da wam to”. Czyli na tym miejscu zostaniemy wysłuchani – ale wtedy jeśli będziemy jego domem. Miejscem jego odpoczynku. Miejscem, w którym trwamy w Jego słowie, i miłujemy go poprzez nasze uczynki i słowa.

Dlatego tak wielka była żarliwość w sercu Jezusa bo On trwał w miłowaniu Ojca, trwał w modlitwie (rozmowie z Ojcem) i w Słowie (poznawaniu Go). Więc żarliwość o dom Jego Ojca pochłaniała Go.

Abba chce aby jego dom był domem modlitwy, w którym będziemy wołać do Niego, a On nam odpowie. Tak wielkie jest pragnienie tego w sercu Boga, że ta żarliwość “przelała się” w serce Jezusa. Bog teskni za nami. Bardzo. I jego pragnieniem jest objawić swoja chwala posrod nas. W jego domu którym my jestemy.

Maciek i Dorka

Szykuj się na potrząsanie

In Dorka, Życie dla Boga on kwiecień 18, 2007 at 09:03

A kiedy spotkał w świątyni tych, co sprzedawali woły, baranki i gołębie, i zobaczył siedzących za stolikami bankierów,(15) sporządził sobie bicz z powrozów i powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał pieniądze bankierów, a stoły poprzewracał.(16) I rozkazał tym, którzy sprzedawali gołębie: Zabierzcie wszystko stąd i nie róbcie targowiska z domu mojego Ojca.(17) Wtedy uczniowie Jego przypomnieli sobie te słowa Pisma: Gorliwość o dom Twój pożera Mnie. Jan 2:14-17

Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? I Kor 3:16

Jeśli my jesteśmy świątynią Bożą, a gorliwość Boga o swój dom pożera Go, to możemy szykować się, że On sam wywoła walkę z każdą rzeczą, każdą-bez wyjątku, która jest w naszym życiu, a oddziela nas od Niego. Lub/i sprawia, że nie mamy zupełnego skupienia na Nim samym, ale jesteśmy odciągani i myślimy o rzeczach drugich, a pierwsze porzucamy lub tracą one swoją wartość.

Bóg uczynił nas swoją świątynią, miejsce spotkania Świętego z człowiekiem. Miejscem szczególnej intymności, zażyłości. Zazdrości o miejsce skupienia. Święty Duch od Boga zamieszkuje to ziemskie miejsce, wypełnia świątynie, którą my jesteśmy.

Jeżeli dodamy troszkę kwasu do wody, ona stanie się kwaśna, czy będziemy to czuć czy nie. Jeśli pozwolimy sobie na kompromis, małe życie w grzechu – zakwasza to nasze wnętrze, świętą świątynię Pana.

Modlimy się o Boże nawiedzenie, przebudzenie, spotkanie z Panem, czekamy. I Pan przychodzi, nareście nawiedza nas, i co? Z wielką gorliwością i dokładnością rozprawia się i rozwala to co jest w naszym życiu, a czego być nie powinno.

Pan spogląda z niebios na ludzi, aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, który szuka Bog. Ps 14:2

Jedno jest pewne Boże oczy są na nas nieustannie, a my szukajmy Go póki możemy Go znaleźć. Niech przyjdzie Boże nawiedzenie. Niech Pan przez swojego Ducha pomoże nam DZISIAJ połapać małe liski, które psują winnicę, a nasza winnica zakwitnie (PnP. 2:15).

Boże nie ma nikogo na niebie ani na ziemi, który by był równy Tobie. Kochamy Ciebie, chcemy Ciebie w całej pełni. Bo naszym szczęściem jest być blisko Ciebie. Przewiej przez swojego Ducha przez nasz ogród, niech na nowo rozniesie się woń balsamiczna, czystej i zazdrosnej miłości do Ciebie i tylko do Ciebie. A wiem, że wiem, że wiem, że wszytsko inne już mieć będziemy…

dorka

Zakochać się – to jest to!

In Dorka, Modlitwa, poznanie Boga, Życie dla Boga on kwiecień 8, 2007 at 21:46

Przeczytaj Obj. Jana 2: 1-7

Gdy kochamy Pana, naszego Boga, Zbawiciela, Króla, Małżonka, z którym spędzimy wieki, wieli wieków, bez końca, nieustannie i bez odwrotu-alleluja to żyjemy tu na ziemi, a jednak na górze-na świeczniku, to jesteśmy światłem dla wielu. Sam Pan przechadza się między nami choć my tego (może) nie widzimy, nie czujemy. W tym miejscu właśnie robimy rzeczy („spełniamy uczynki”) dla Niego wpierw bo jest pierwszy w naszym sercu, w naszych myślach, w naszych wyborach.

W codzienności dobrej i złej, łatwej i trudnej podejmujemy proste wybory, każdego dnia, każdej chwili. W pełni świadome, wybory, które kosztują moją wygodę, które obdzierają mnie z mnie samej. To wybory gdzie całe moje jestestwo krzyczy NIE (z powodu niewygody), a duch zrodzony z Boga odżywa, wchodzi w strumień światła, Bożego życia, posilenia z góry i wszystko staje się pełne Jego przecudownego życia. Czujemy, myślimy, żyjemy inaczej. Wiemy co robić, wiemy jak iść i nie jest to trudne- w tym miejscu wiemy, że nie możemy inaczej. Widzimy przyszłość i wydaje nam się obfitująca w źródła, szczególnie wtedy gdy jest to dolina cienia i śmierci.

Gdy opuszczamy miejsce pierwszej miłości, spadamy z wyżyny. Sami z własnej decyzji obdzieramy się z mocy Boga w dolinie cienia (życia w ciele). Szukamy odpowiedzi na nasze depresje, zmagania się z brudem w nas, szukamy radości w tym co jest workiem bez dna-nigdy nas nie zaspokoji. Widzimy, że nie ma życia w nas, za którym tak bardzo tęsknimy. I wewnątrz nas wołamy: wyzwól nas Boże, czy tak ma wyglądać nasze życie?

Obj. Jana 2:5
Zobacz z jakiej wyżyny spadłeś, zmień swoje myślenie i życie (tzn. zmień to co robisz i wybierasz) i wróć do początku, żyj tak jak na początku, umieraj dla siebie, tak jak na początku. Nie żyj wygodnie, zapominaj o sobie.

Szukaj wpierw królestwa Boga, a inne rzeczy, które już nie są pierwszymi same przyjdą do Ciebie, bo Bóg Wszechmogący otworzy swoje drzwi niebieskie i wyleje swoją obfitość i nie będziesz wiedział skąd i jak, ale będziesz wiedział, że karmiony jesteś z Bożej ręki, bo masz rzeczy które z Bożej łaski spływają do Ciebie, a Ty masz jeden cel: kochać Go, szukać Go, żyć dla Niego, żyć dla innych, umierać dla swojej wygody, lenistwa, letargu, użalania się nad sobą, walczenia o swoje prawa.

Wszytsko inne przyjdzie wraz z Ojcem i Jezusem gdy nasze życie będzie w Nim ukryte.

Dorka