Uwielbienie Jezusa i Modlitwa za Miasto

Archive for the ‘Krzysiek’ Category

Wieczność – Pielgrzym czy mieszkaniec ziemi?

In Chrześcijaństwo, Krzysiek on październik 13, 2007 at 03:34

To co mnie ostatnio zastanawia, gdy czytam Słowo, to całkowita zmiana kontekstu i perspektywy życia, która powinna mieć miejsce gdy przyjmujemy Dobrą Nowinę. Wraz z przyjęciem Jezusa zmienia się bowiem nasz „ośrodek interesów życiowych” i „miejsce zamieszkania z zamiarem stałego pobytu” – używając terminologii związanej z zagadnieniem rezydencji podatkowej. Nie należymy już do tego świata. Jesteśmy własnością Boga.(20) Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa (Fil. 3,20)

To jest bardzo proste, jesteśmy nowym stworzeniem, zostaliśmy wyrwani z mocy ciemności.
Konsekwencje tego faktu rozciągają się na całą wieczność, ale początek mają już tu i teraz. Nasza ojczyzna jest w niebie, ale póki co żyjemy na ziemi. No właśnie. Żyjemy i pielgrzymujemy, ale nie jesteśmy już mieszkańcami ziemi. Nie możemy dłużej żyć według standardów tego świata.

(6) Więc też zawsze jesteśmy pełni ufności i wiemy, że dopóki przebywamy w ciele, jesteśmy oddaleni od Pana; (7) gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy. (2Kor. 5, 6-7)

Dlatego też nasze życie, nasze codzienne decyzje mają znaczenie w wieczności. Nasze posłuszeństwo Bogu i oddanie Jemu, gdy nikt nie widzi.
Sam Pan mówił o tym wielokrotnie w kontekście modlitwy, postu i dawania: … a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. (Mt. 6) Tak, są rzeczy ważne dla Ojca, na które On patrzy. On patrzy na serce i widzi w ukryciu. To niesamowite. Na zewnątrz twoje życie może wyglądać na kompletną głupotę, marnowanie życia, marnowanie okazji. Jeżeli są to jednak konsekwencje decyzji, które podejmujesz ze względu na Niego – są zauważone, są ważne.

Kochani, nie da się ukryć, że należeliśmy kiedyś jednak do tego świata i otaczają nas ludzie, którzy żyją na sposób światowy. Mieszkańcy ziemi, którzy całe swoje życie, decyzje i wybory wiążą z tym miejscem. To na nas wpływa i usuwa nam sprzed oczu perspektywę naszej ojczyzny w niebie.
O to jest walka, gdyż nie jest bez znaczenia jak przeżyjemy nasze życie. Tak, jesteśmy zbawieni. Jeżeli jednak chcemy usłyszeć kiedyś od Jezusa: …sługo dobry i wierny… powinniśmy dobrze wywiązać się z naszego szafarstwa. Paweł, zanim napisał do Filipian o naszej ojczyźnie, która jest w niebie nakreślił kontekst tego przesłania:

(14) zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. (15) Ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy; a jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi; (16) tylko trwajmy w tym, co już osiągnęliśmy. (Flp. 3, 14-16)

Jest nagroda, mamy strzec tego co osiągnęliśmy. Jeżeli są dziedziny naszego życia i miejsca w naszym sercu, które nie zdążają do Boga, nie są Mu poddane (może nawet nie zdajemy sobie z tego do końca sprawy), jeżeli myślimy i działamy w tych obszarach jak mieszkańcy ziem – Bóg nam to objawi. Jemu zależy na nas i w momencie, w którym poddajemy się Jemu – może zmienić nasze serca.

(11) Przyjdę rychło; trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął korony twojej. (Obj. 3,11)

Bog ma moc przeprowadzic przez wszystko

In Chrześcijaństwo, Krzysiek on wrzesień 22, 2007 at 13:52

Rainy Day, originally uploaded by Arnold Pouteau’s.

(1) Był pewien mąż z Ramy, Sufita, z pogórza efraimskiego, imieniem Elkana, syn Jerochama, syna Elihu, syna Tochu, syna Sufa, Efraimita. (2) Miał on dwie żony; jednej było na imię Anna, drugiej było na imię Peninna. Peninna miała dzieci, a Anna była bezdzietna.(1Sam. 1, 1-2)

Zastanawiałem się co robi niesympatyczna Peninna w historii narodzin Samuela przedstawionej w 1Sam. 1. Rodzicami Samuela, wielkiego proroka i przełomowej postaci w dziejach Izraela byli jak wiadomo Elkana i Anna. A Peninna? Ta niedobra kobieta, która dokuczała Annie? Czy była to zwykła zazdrość (Elkana kochał Annę bardziej – zob. 1Sam. 1, 5) i rywalizacja o względy męża, czy też ujawniły się inne, bardziej ogólne i niedobre cechy jej charakteru nie wiadomo. Pewne jest jednak, że jej zachowanie doprowadzało Annę do łez i było dla niej trudne do zniesienia.

(6) Jej przeciwniczka wyrządzała jej liczne przykrości i upokarzała ją dlatego, że Pan uczynił ją bezpłodną. (7) Tak działo się corocznie; ilekroć przychodziła do domu Pańskiego, w ten sposób wyrządzała jej przykrość. Ta zaś płakała i nie jadła. (8) I rzekł do niej Elkana, jej mąż: Anno, dlaczego płaczesz i dlaczego nie jesz? Dlaczego smutne jest twoje serce? Czy ja nie jestem dla ciebie lepszy niż dziesięciu synów? (1Sam. 1, 6-8)

W tym czasie w Izraelu sam fakt bycia bezpłodną był powodem hańby gdyż odczytywano to jak brak przychylności Boga i skutek grzechu. Na pewno życie Anny nie było łatwe, a oprócz tego w jej sercu był obszar, w którym była pustka – tęsknota za byciem matką. Mąż próbował ją pocieszyć, okazywał jej więcej uczucia, lecz nie był w stanie wypełnić tego braku.

To wszystko było trudnym doświadczeniem dla Anny, lecz ta mimo wszystko co roku przychodziła z mężem do Sylo złożyć pokłon i ofiary Panu Zastępów (1Sam. 1, 3). Być może nawet przywykłaby i zaakceptowałaby swoją sytuację, lecz na jej drodze Bóg postawił Peninnę. Ta nie dawała Annie spokoju, ilekroć przychodziła do domu Pańskiego. Za każdym razem koszmar zaczynał się od nowa. Pewnego razu Anna miał naprawdę dość, lecz zamiast uciec jak najdalej – przyszła do Pana. U Niego szukała pomocy i pocieszenia.

(9) A gdy skończyli w Sylo spożywanie i picie, Anna wstała; kapłan Heli zaś siedział na krześle w podwojach świątyni Pańskiej. (10) Z goryczą w duszy modliła się ona do Pana i bardzo płakała, (1Sam. 1, 9-10)

Pośrednio to właśnie zachowanie Peninny skłoniło Annę do kroku, na który pewnie nie zdecydowałaby się w „normalnych” warunkach.

(11) I złożyła ślubowanie, mówiąc: Panie Zastępów! Jeśli wejrzysz na niedolę swojej służebnicy i jeśli wspomnisz na mnie, a nie zapomnisz o swojej służebnicy i dasz swojej służebnicy męskiego potomka, to ja oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, i nożyce nie dotkną jego głowy. (1Sam. 1, 11)

Niesamowite ślubowanie, które nie pozostało bez odpowiedzi. Owocem tej decyzji Anny był Samuel, wyproszony od Pana i oddany Jemu.

(20) Po upływie pewnego czasu Anna poczęła i porodziła syna, i dała mu na imię Samuel, gdyż – jak mówiła: Od Pana go wyprosiłam. (28) Więc i ja odstąpię go Panu; po wszystkie dni życia będzie oddany Panu. I pokłonili się tam Panu. (1Sam. 1, 20;28)

W tej historii zwracają moja uwagę przede wszystkim dwie rzeczy w kontekście okoliczności, które doprowadziły do narodzin Samuela. Ciekawe jest to, że to Pan uczynił ją bezpłodną, co więcej tak zaaranżował okoliczności (Peninna), że Anna był zdeterminowana i zdolna do takiego poświecenia. Dla porządku dodam, że oddanie Samuela Panu nie było dla Anny czymś przykrym i smutnym – wprost przeciwnie. Anna zaczyna swoja pieśń słowami:

(1) I modliła się Anna i rzekła: Weseli się serce moje w Panu, Wywyższony jest róg mój w Panu, Szeroko rozwarte są usta moje nad wrogami mymi, Gdyż raduję się ze zbawienia twego. (1Sam. 2, 1)

Jeżeli chcesz iść za Bogiem i Jemu służyć nie zdziw się gdy spotkasz na swej drodze Peninnę (osoba, okoliczności), której On użyje aby ciebie poprowadzić krok dalej :) .

Z królewskiego rodu…

In Chrześcijaństwo, Krzysiek on sierpień 18, 2007 at 08:55

~ tranq ~, originally uploaded by tomeq.

Jan do siedmiu zborów, które są w Azji: Łaska wam i pokój od tego, który jest i który był, i który ma przyjść, i od siedmiu duchów, które są przed jego tronem,
I od Jezusa Chrystusa, który jest świadkiem wiernym, pierworodnym z umarłych i władcą nad królami ziemskimi. Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją,
I uczynił nas rodem królewskim, kapłanami Boga i Ojca swojego, niech będzie chwała i moc na wieki wieków. Amen (Obj. 1, 4-6)

Początek księgi Objawienia. Jan zwraca się do siedmiu kościołów: Łaska wam i pokój od Ojca, Ducha i Syna. Przekazuje pozdrowienie od Trójcy dla kościoła, dla nas (też). Łaska. Temat bez końca. Pokój. Koniec z niepokojem, z lękiem. Dzięki miłości Jezusa jesteśmy wyzwoleni z naszych grzechów, oczekujemy powstania z martwych. Więcej, uczynił nas RODEM KRÓLEWSKIM, kapłanami Boga i Ojca swojego.

Na każdy z tych tematów napisano książki, ale ja chcę na moment zatrzymać się nad tym, że dzięki Jezusowi mogliśmy narodzić się na nowo, z nasienia nieskazitelnego (1P. 1, 23) i stać się częścią czegoś niesamowitego – rodu królewskiego. I to nie jakiegoś tam króla, ale Króla królów (Obj. 19, 16), władcy nad królami ziemskimi. Jego królestwo będzie wieczne (Dan. 2, 44).

Jesteśmy z rodu Króla. To JEST zmiana tożsamości, przeznaczenia i dziedzictwa. Pomyśl o tym. Zobacz do Efezjan 1, 17-18. Proś o Ducha mądrości i objawienia. Twoja linia genealogiczna została zmieniona, gdy przyjąłeś(aś) Jezusa i narodziłeś(aś) się na nowo. Pochodzisz z rodu Króla. Będziesz królować z Nim na ziemi (Obj. 5, 10).

Powód do uwielbienia.

In Krzysiek, Życie dla Boga on sierpień 5, 2007 at 09:22

mountains bw 2, originally uploaded by pwflew.

Czytałem ostatnio opis wizji nieba, którą miał Jan (Obj. 4). Jedna rzecz zwróciła moja uwagę.

A wokoło tronu dwadzieścia cztery trony, a na tych tronach siedzących dwudziestu czterech starców, odzianych w białe szaty, a na głowach ich złote korony. (Obj. 4, 4)

Upada dwudziestu czterech starców przed tym, który siedzi na tronie, i oddaje pokłon temu, który żyje na wieki wieków i składa korony swoje przed tronem…( Obj. 4, 10)

Dwudziestu czterech władców, których trony otaczają Boży tron, mających bezpośredni do Niego dostęp, w uwielbieniu upada przed Nim, oddaje Jemu pokłon i składa swoje korony.

Dlaczego? Sami to wyjaśniają:

Godzien jesteś, Panie i Boże Nasz, przyjąć chwałę i cześć, i moc, ponieważ Ty stworzyłeś wszystko, i z woli twojej zostało stworzone, i zaistniało. (Obj. 4, 11)

Skondensowany powód do uwielbienia. Uświadomiłem sobie bardzo prostą rzecz, o której na co dzień raczej nie pamiętam: To, że jesteśmy, że istnieje to wszystko co nas otacza, ma jedną przyczynę, Jego wolę. Istniejemy, bo On tego chciał. Wszechświat zaistniał, dlatego że On wypowiedział słowo (Hbr. 11, 3).

Tylko dlatego i aż dlatego. To jest początek. Jesteśmy Jego stworzeniem, a nie produktem ubocznym procesu ewolucji. Gdyby Bóg nie miał takiego pragnienia, nie istniałbyś. Po prostu. Cała reszta spraw nie ma w tym momencie znaczenia. Prosty fakt, świadomość tego, że istnieję dlatego, że On tego chciał rozsadza mi umysł i powoduje, że chcę dołączyć do owych dwudziestu czterech. Uwielbienie i uniżenie. Składam swoją koronę, dziękuję Ci Panie.

Nowa Jerozolima

In 40 dni, Krzysiek, Powrót Króla, Życie dla Boga on czerwiec 5, 2007 at 08:38

9/40

Nowa Jerozolima, originally uploaded by Maciano.

Kochani
Po malej przerwie zapraszam na nowo do lektury. Polecam wam temat od Krzyska o Nowym Jeruzalem. Temat jest niesamowity i mowi o wielkiej nadzei do ktorej zdazamy.
*

Czy zastanawiałeś się kiedyś co będziesz robił całą wieczność, do czego przeznaczył cię Bóg jeszcze przed założeniem świata? Mimo, że jest to niezwykle ważne pytanie, jakoś nie poświęcałem dotąd temu zagadnieniu większej uwagi. Wystarczała mi świadomość, że jestem zbawiony i raczej mgliste wyobrażenie tego, że spotkam się z Panem. Cieszyłem (i cieszę) się z usprawiedliwienia i tego, że Bóg wybrał mnie przed założeniem świata. Dziękowałem, że w Chrystusie jestem święty i nienaganny… Ale ostatnio dotarło do mnie, że to ledwie początek…

(3) Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios; (4) w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego…; (Ef. 1, 3-4)

Chodzi mi o słowa: „… przed obliczem jego.” Co to znaczy znaleźć się przed obliczem stwórcy wszechświata? Co Bóg, nasz Ojciec, zaplanował dla nas zanim jeszcze założył świat?

(2) I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. (3) I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. (Objawienie 21, 2-3)

Niesamowity jest nasz Bóg. Zaplanował to zanim stworzył świat, zanim stworzył człowieka. Dlaczego? Dlatego, że to jest Jego pragnienie. Mieszkać z nami, z tymi, których stworzył na swój obraz (Rodz. 1, 26-27). To co utracił Adam w Edenie Jezus odzyskał dla nas. Nowe Jeruzalem będzie naszym domem dzięki Jezusowi właśnie. Niezwykłe miasto. Gdy czytam ostatnie dwa rozdziały Objawienia to moja wyobraźnia nie nadąża. Lecz dwie rzeczy w szczególny sposób mnie dotykają. To że Bóg zamieszka z nami i to, że słudzy jego będą oglądać jego oblicze. Gdy o tym myślę i proszę Pana o objawienie nie mogę pozostać spokojny. To dosłownie rozsadza mój umysł.

(3) I nie będzie już nic przeklętego. Będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy jego służyć mu będą (4) i oglądać będą jego oblicze, a imię jego będzie na ich czołach. (5) I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła lampy ani światła słonecznego, gdyż Pan, Bóg, będzie im świecił i panować będą na wieki wieków. (Objawienie 22, 3-5)

Nowe Jeruzalem nie jest symbolem. Jest prawdziwym miastem, które zstąpi z nieba od samego Boga. Te słowa są pewne i prawdziwe (Objawienie 21, 5: 22, 6), To moja i twoja przyszłość. Zamieszkamy z Nim, z naszym umiłowanym, z naszym stwórcą.

Król chce słyszeć twój głos

In Krzysiek, Modlitwa, poznanie Boga, Życie dla Boga on maj 19, 2007 at 06:32

a morning experiment in HDR, originally uploaded by stevacek.

(10) Mój miły odzywa się i mówi do mnie: Wstań, moja przyjaciółko, moja piękna! Chodź! (PnP. 2, 10)

Pieśń nad pieśniami, pieśń miłości oblubieńca i oblubienicy. Kim jest oblubieniec? Kim jest oblubienica? Oblubieńcem jest nasz Pan (Jan 3,29), a oblubienicą Kościół – czyli ty i ja. Na ogół nie mamy trudności z przyjęciem tego, że Kościół to oblubienica Pana.

No dobrze, ale kiedy to dotyczy, dotyka mnie osobiście – to zmienia postać rzeczy. Kiedy dociera do mnie, że jestem Jego umiłowanym, to burzy wszystko. To rozwala mój umysł. Gdy wyjdę z mniej lub bardziej abstrakcyjnego i religijnego „Bóg mnie kocha” i zacznę przyjmować, że Jego uczucie jest silne i gwałtowne, że ono jest skierowane do mnie (Pnp. 7,11) – to powoduje, że moje życie nabiera nowej perspektywy, nowego drive’u.

I oto mój miły, mój Pan odzywa się – WSTAŃ! Powstań mój przyjacielu, moja przyjaciółko, mój piękny, moja piękna! Tak On nas postrzega, jako pięknych, jako swoich przyjaciół. Wstań więc z kolan i zobacz jak On na ciebie patrzy, Jego spojrzenie jest spojrzeniem miłości. Miłości, która zaprowadziła Go na krzyż, gdyż wtedy widział ciebie. To miłość do ciebie zaprowadziła Go na miejsce, gdzie złożył swoje życie abyś ty mógł żyć. On widzi ciebie pięknym/piękną, On ma upodobanie w tobie. (Jer. 31, 3). Wstań, chodź. To zaproszenie do podążania za Nim.

(11) Bo oto minęła zima, skończyły się deszcze, ustały. (12) Kwiatki ukazują się na ziemi, czas śpiewu nastał i gruchanie synogarlicy słychać w naszej ziemi. (13) Figowiec zarumienia już swoje owoce, a winna latorośl zakwita i wydaje woń. Wstańże, moja przyjaciółko, moja piękna, chodź! . (PnP. 2, 11-13)

Minęła zima. Po zimie przychodzi wiosna. Zawsze przychodzi. Nawet jeżeli wydaje ci się że zima nigdy się nie skończy w twoim życiu. Przychodzi wiosna, wszystko się zmienia i rozkwita. Powiew życia przychodzi do twojego ogrodu. Śnieg stopnieje, pojawią się kwiaty, przyjdzie czas śpiewu. Wstańże, chodź!

(14) Gołąbko moja w rozpadlinach skalnych, w ukryciu szczelin! Daj mi oglądać swoje oblicze, daj mi usłyszeć swój głos, gdyż słodki jest twój głos i pełna wdzięku twoja postać. (PnP. 2, 14)

Nawet gdy się chowasz w ukryciu szczelin, w skalnych rozpadlinach, gdy czujesz się niegodny, niegodna. Gdy czujesz, że tyle spraw jeszcze jest nie tak, gdy ci wstyd – On woła. On pragnie oglądać twoją twarz i słyszeć twój głos. Zwróć się więc do Niego, odpowiedz. On czeka. Twój głos jest słodki dla Niego. Kiedy modlisz się, kiedy z Nim po prostu rozmawiasz, to sprawia Mu radość. On czeka na to, On czeka na ciebie. Wstań więc i chodź.

Krzysiek

Biegnij na spotkanie Króla

In Krzysiek, Powrót Króla on maj 13, 2007 at 16:14

(1) A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy. (2) Wszak jej zawdzięczają przodkowie chlubne świadectwo. ( Hbr. 11, 1-2)

Autor listu do Hebrajczyków wymieniając w 11 rozdziale tego listu kobiety i mężczyzn, którzy na przestrzeni dziejów dali swoim życiem świadectwo wiary i zaufania Bogu przedstawia ich jako wzór dla nas. Dzięki postawie wiary – czyli pewności tego czego nie oglądali, dzięki zaufaniu Temu, który dał obietnice mogli być świadectwem dla współczesnych im oraz mogą być drogowskazem dla następnych po nich pokoleń. Mogą być światłem, którego nie stawia się pod korcem.

(15) Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. (16) Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. (Mt. 5, 15-16)

To właśnie jest istota świadectwa – bycie światłem, kimś zauważalnym ze względu na Tego, który jest źródłem światła w nas. Skąd to światło?

(5) A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności. (1Jana. 1,5)

To On musi być naszą światłością, rozświetlić nasze serca. Nasze mroki i ciemne sprawy. Miejsca, w których nigdy nie było światła, bo nie pozwoliliśmy na to. On JEST światłością. Nie ma w Nim ŻADNEJ ciemności. Jego zamiary wobec mnie są czyste, jasne, pełne pokoju a nie niedoli.

(11) Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. (Jer. 29, 11)

Skoro On jest światłością – jakimi powinniśmy być my?

(8) Byliście bowiem niegdyś ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu. Postępujcie jako dzieci światłości, (9) bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda. (Ef. 5, 8-9)

Jak powinny postępować dzieci światłości? Jak osiągnąć owoc światłości? Praktyczne wskazówki znajdziemy w dalszej części listu do Hebrajczyków:

(1) Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, (2) patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego. (Hbr. 12,1-2)

A więc tak:

1. złóż z siebie wszelki ciężar – czyli to co wstrzymuje cię w podążaniu za Panem, co jest obciążeniem. Co to znaczy? To znaczy to wszystko na co wydatkujesz swoją energię, czas i zasoby, a co nie przybliża cię do Niego. To są też zmartwienia i troski.
W świecie biznesu dążąc do maksymalizacji wartości firmy analizuje się procesy zachodzące w przedsiębiorstwie pod kątem wartości dodanej. Czy dany proces zwiększa wartość firmy, czy też ją niszczy. Pomyśl o tym. Dla mnie jest to cały czas wyzwanie.

2. Złóż z siebie WSZELKI grzech, który cię USIDLA. Jeżeli zdarza ci się grzeszyć doświadczasz zapewne tego, że grzech usidla. Unieruchamia, zatrzymuje i rani. Grzech zniewala i zatrzymuje nas w drodze do Boga. To sidło, wnyki zastawione przez nieprzyjaciela.
Zrzuć to, uwolnij się. Wolność jest w Jezusie.

3. Patrz na Jezusa – sprawcę twojej wiary i jej dokończyciela. To On cię znalazł i ma moc doprowadzić cię do końca. Do końca wyścigu. Do mety. Do spotkania z Nim, Królem i Oblubieńcem. Biegnij!

Krzysiek
At the beach, originally uploaded by McFull.com.

Czas – cenny dar Króla

In Krzysiek, Powrót Króla, Życie dla Boga on maj 2, 2007 at 23:57


W czasie pierwszego przyjścia Mesjasza, wszyscy oczekiwali, że za chwilę ustanowi on królestwo i obejmie panowanie. Było to całkowicie zrozumiałe, gdyż Izrael żył tą nadzieją, o której przepowiadali prorocy. Dla nas, chrześcijan żyjących w XXI wieku niekoniecznie jest oczywistym, to co było żywym oczekiwaniem współczesnych Jezusowi Żydów. Oni czekali na Mesjasza – Króla. Więcej, oczekiwali, że obejmie on władzę i ustanowi swoje królestwo tutaj, na ziemi. No dobrze, ale przecież sam Jezus mówił, że królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie. Owszem, ale były to słowa wypowiedziane do faryzeuszów, którzy nie rozpoznali tego, kim On jest.

(20) Zapytany zaś przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie Królestwo Boże, odpowiedział im i rzekł: Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie, (21) ani nie będą mówić: Oto tutaj jest, albo: Tam; oto bowiem Królestwo Boże jest pośród was. (22) Rzekł też do uczniów: Przyjdą czasy, kiedy będziecie pragnęli widzieć jeden z dni Syna Człowieczego, a nie ujrzycie. (23) I będą mówić do was: Oto tam, oto tu. Nie chodźcie, ani się tam nie udawajcie. (24) Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca nieba aż po drugi, tak będzie i Syn Człowieczy w dniu swoim. (Łk. 17, 20-24)

Tak jest, Król przyszedł, przyszło i królestwo. W czasie pierwszego przyjścia chorzy byli uzdrawiani, zniewoleni byli uwalniani – to jest właśnie królestwo. Jednak to nie był jeszcze czas powszechnie widzialnych rządów Bożych. Nie wszyscy rozpoznali w Jezusie Króla. Czekamy dopiero na Jego objawienie. Wtedy ujrzy Go każde oko (Obj. 1, 7). Teraz jest czas głoszenia ewangelii królestwa, kontynuowania dzieła Jezusa. Teraz jest też czas przygotowania.
Jak mamy się przygotować, czego od nas wymaga Ten, który obejmie królestwo? Zobaczmy, co na ten temat powiedział sam Król.

(11) A gdy oni tego słuchali, powiedział im dodatkowo podobieństwo, dlatego, że był blisko Jerozolimy, a oni mniemali, że wkrótce ma się objawić Królestwo Boże. (12) Rzekł więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do dalekiego kraju, aby objąć królowanie i wrócić. (13) Przywołał więc dziesięciu sług swoich i dał im dziesięć min, i rzekł do nich: Obracajcie nimi, aż powrócę. (14) Lecz poddani nienawidzili go, wysłali więc za nim poselstwo z tymi słowy: Nie chcemy, aby ten królował nad nami. (Łk. 19, 11-14)

Nie sądzę, aby uczniowie wtedy zrozumieli co Jezus miał na myśli. Dopiero po Jego śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu przypowieść, którą im opowiedział staje się zrozumiała. Ważne jest jednak czy my uchwycimy jej istotę. Ja i ty. Poddani odrzucili Jego panowanie. A słudzy? Słudzy mają wykonać zlecone przez Niego zadanie. Ponieważ to my jesteśmy Jego sługami, powinniśmy z uwagą przeczytać dalszy ciąg tej przypowieści.

(15) A gdy on, objąwszy królowanie powrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, ile kto zarobił. (16) Zjawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, mina twoja przyniosła dziesięć min zysku. (17) I rzekł do niego: To dobrze, sługo dobry, przeto iż w małym byłeś wierny, obejmij władzę nad dziesięciu miastami. (18) I przyszedł drugi, mówiąc: Panie, mina twoja przyniosła pięć min. (19) Rzekł i do niego: Także i ty bądź nad pięcioma miastami. (20) A inny przyszedł i rzekł: Panie, oto mina twoja, którą trzymałem w chustce. (21) Bałem się bowiem ciebie, żeś człowiekiem surowym; bierzesz, czego nie położyłeś, i żniesz, czego nie posiałeś. (22) Rzecze do niego: Na podstawie twoich słów osądzę cię, sługo zły. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym; biorę, czego nie położyłem, i żnę, czego nie posiałem. (23) Dlaczego więc nie dałeś pieniędzy moich do banku? Po powrocie miałbym je z zyskiem? (24) A do tych, którzy stali obok, powiedział: Odbierzcie od niego minę, a dajcie temu, który ma dziesięć min. (25) A oni rzekli do niego: Panie, ma już dziesięć min. (26) Powiadam wam, iż każdemu, kto ma, będzie dane, temu zaś, który nie ma, i to, co ma, będzie odebrane. (27) Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach.(Łk. 19, 15-27)

No, to mamy problem. Nazywa się on odpowiedzialność. Z rozważanej przypowieści możemy się wiele dowiedzieć się o oczekiwaniach Pana wobec sług. W skrócie:

 

1. Sługa ma powierzone zadanie (obracanie powierzonym mieniem Pana – miną),
2. Sługa musi zdać sprawę z wykonania zadania (Pan chce się dowiedzieć ile kto zarobił),
3. Pan rozliczy sługę, gdy powróci (ocena – sługa dobry lub zły),
4. Jest nagroda za wykonanie zadania (byłeś wierny – obejmij władzę),
5. Nagroda zależna jest od rezultatów działania sługi (10 min zysku – władza nad 10 miastami, 5 min – 5 miast),
6. Nieposłuszny sługa zostanie pozbawiony nagrody i napiętnowany (zabierzcie mu).

Skoro tak się sprawy królestwa mają – oznacza to, że niezwykle ważne jest co robimy z tym, co Pan nam powierzył zanim powróci. Co mam na myśli? Nasz czas, nasze pieniądze, nasze zdolności.

 

Krzysiek

 

Zdjęcie – Lost, originally uploaded by f/1.4.

Spotkanie z Królem

In Krzysiek, Powrót Króla on maj 1, 2007 at 23:09

 

(16) Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, (17) potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem. (1Tes. 4, 16-17)

Pochwycenie. Spotkanie z naszym Panem. To będzie wspaniała chwila. Nie starcza mi wyobraźni gdy o tym myślę. Paweł instruuje zaniepokojonych Tesaloniczan, że wszyscy wierzący zostaną porwani w obłokach na spotkanie Pana. Nawet umarli, z tym, że najpierw powstaną z martwych! Od tej chwili już na zawsze będziemy z Nim. Zawsze znaczy całą wieczność przyszłą.

(51) Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni (52) w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni. (1Kor. 15, 51-52)

Otrzymamy nowe ciała, daleko lepsze od naszych obecnych. Nieskażone. To znaczy jakie? Piękne, nieśmiertelne, nie starzejące się, wolne od chorób.

(39) Nie każde ciało jest jednakowe, bo inne jest ciało ludzkie, a inne zwierząt, jeszcze inne ciało ptaków, a inne ryb. (40) I są ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inny jest blask niebieskich, a inny ziemskich. (41) Inny blask słońca, a inny blask księżyca, i inny blask gwiazd; bo gwiazda od gwiazdy różni się jasnością. (42) Tak też jest ze zmartwychwstaniem. Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; (1Kor. 15, 39-42)

Ok., wspaniale, tylko – po co nam nowe ciała? Przecież porwani będziemy na spotkanie Pana w powietrze. No, to do unoszenia się w powietrzu są one umiarkowanie potrzebne, powiem więcej – raczej będą przeszkadzać.
Owszem, porwani będziemy w powietrze, ale potem wraz z Królem wrócimy na ziemię. Księga Objawienia zawiera opis uwielbienia dla Baranka, który jest godzien otworzyć księgę i złamać jej pieczęcie, gdyż został zabity, nabył nas swoją krwią i uczynił nas królestwem i kapłanami.

(7) On poszedł, i z prawicy Zasiadającego na tronie wziął księgę. (8) A kiedy wziął księgę, czworo Zwierząt i dwudziestu czterech Starców upadło przed Barankiem, każdy mając harfę i złote czasze pełne kadzideł, którymi są modlitwy świętych. (9) I taką nową pieśń śpiewają: Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią twoją [ludzi] z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, (10) i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, a będą królować na ziemi.(Obj.5, 7-10)

Będziemy wraz z Jezusem królować na ziemi. Nie mogę o tym spokojnie myśleć. Niesamowite. Jest to jednak również wyzwanie dla nas, gdyż nasze miejsce przy Królu, w Jego królestwie zależy od tego co robimy dziś, ajie wybory podejmujemy w tym wieku. To jednak inny temat. Jezus daje nam obraz tego w przypowieści zapisanej w ewangelii Łukasza (Łk. 19, 11-27) Polecam do poczytania!

Krzysiek

Zdjęcie – originally uploaded by joberg.

 

Nagroda – a co to takiego?

In Krzysiek, Powrót Króla, Życie dla Boga on kwiecień 28, 2007 at 19:43

(12) Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku. (Obj. 22, 12)

Pan Jezus w jednym z ostatnich zdań zapisanych na kartach Biblii mówi o zapłacie. Zapłacie za co? Za uczynki. Chwileczkę, jak to? Przecież zbawieni jesteśmy darmo, nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Paweł jednak w liście do Efezjan rozwija dalej tę myśl…

(8) Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; (9) nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. (10) Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili. (Ef. 2, 8-10)

A więc o Jezus mówi o zapłacie za dobre uczynki, do których nas przeznaczył sam Bóg. Jakub pisze o wierze, która jest martwa bez uczynków (Jkb. 2, 17). Oznacza to, że Nasz Pan oczekuje od nas uczynków, nie tylko w kontekście wydania owocu (Jan 15, 2) – choć jest to Jego finalne oczekiwanie. Chodzi Mu również o bardzo prozaiczne rzeczy (uczynki) – codzienne trwanie na modlitwie, w Jego słowie, post, dawanie (pieniędzy, czasu etc) – to wszystko co wypływa, bądź powinno wypływać z naszej gorliwej miłości do Niego. To jest wytrwanie przy Nim gdy okoliczności są przeciwko nam, To jest oczekiwanie, umiłowanie Jego przyjścia. To jest święte życie – w oddzieleniu od brudu tego świata (1 Jana 2, 15-16).

Bóg patrzy na nas, na nasze codzienne wybory, na każde nasze „tak” dla Niego – kiedy nikt nie widzi, na nasze wytrwanie. To się liczy dla Niego, za to JEST ZAPŁATA. To ma dla Niego wartość. Niech dotrze do nas, że On to CENI!

Nie mówię tu o zbawieniu. Mamy je darmo, nie zasłużyliśmy sobie na nie. Nie jest moją intencją bagatelizowanie tego wspaniałego daru, ale chcę zwrócić uwagę – że jest coś więcej. W tym kontekście możemy zrozumieć lepiej to, o czym Paweł pisał do Koryntian:

(11) Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. (12) A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, (13) to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. (14) Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; (15) jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień. (1 Kor 3, 11-15)

Można więc być zbawionym, jednak jak przez ogień. Co to oznacza? Ogień strawi wszystko to, co nie ma wartości przed Nim. Zostaniemy wtedy nadzy. Zbawieni, ale nadzy. Ja chcę jednak przygotowanej dla mnie nagrody. Nagrody, która czeka na każdego z nas u kresu naszego biegu.

(13) Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, (14) zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. (Flp. 3, 13-14)

Nie chcę więc zmarnować ani jednego dnia, tygodnia czy roku na letnie i lajtowe życie. Nie będę zostawiał sobie furtek w rodzaju: „pogrzeszę teraz sobie, ale potem nawrócę się i wszystko będzie ok. Bóg przecież przebacza…” – to jest zwiedzenie, to jest ZMARNOWANY czas, niewykorzystane okazje.

Jeżeli chodzi o zbawienie – tu jest równość, jednak w kwestii odpowiedzi na Bożą miłość i powołanie – każdy może podjąć to wyzwanie.

(20) W wielkim zaś domu są nie tylko naczynia złote i srebrne, ale też drewniane i gliniane; jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. (21) Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego. (2Tm 2, 20-21)

I jeszcze jedno, ku przestrodze – nagrodę można stracić.

(11) Przyjdę rychło; trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął korony twojej. (Obj. 3, 11)

(24) Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. (1 Kor. 9, 24)

Krzysiek