(12) Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku. (Obj. 22, 12)
Pan Jezus w jednym z ostatnich zdań zapisanych na kartach Biblii mówi o zapłacie. Zapłacie za co? Za uczynki. Chwileczkę, jak to? Przecież zbawieni jesteśmy darmo, nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Paweł jednak w liście do Efezjan rozwija dalej tę myśl…
(8) Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; (9) nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. (10) Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili. (Ef. 2, 8-10)
A więc o Jezus mówi o zapłacie za dobre uczynki, do których nas przeznaczył sam Bóg. Jakub pisze o wierze, która jest martwa bez uczynków (Jkb. 2, 17). Oznacza to, że Nasz Pan oczekuje od nas uczynków, nie tylko w kontekście wydania owocu (Jan 15, 2) – choć jest to Jego finalne oczekiwanie. Chodzi Mu również o bardzo prozaiczne rzeczy (uczynki) – codzienne trwanie na modlitwie, w Jego słowie, post, dawanie (pieniędzy, czasu etc) – to wszystko co wypływa, bądź powinno wypływać z naszej gorliwej miłości do Niego. To jest wytrwanie przy Nim gdy okoliczności są przeciwko nam, To jest oczekiwanie, umiłowanie Jego przyjścia. To jest święte życie – w oddzieleniu od brudu tego świata (1 Jana 2, 15-16).
Bóg patrzy na nas, na nasze codzienne wybory, na każde nasze „tak” dla Niego – kiedy nikt nie widzi, na nasze wytrwanie. To się liczy dla Niego, za to JEST ZAPŁATA. To ma dla Niego wartość. Niech dotrze do nas, że On to CENI!
Nie mówię tu o zbawieniu. Mamy je darmo, nie zasłużyliśmy sobie na nie. Nie jest moją intencją bagatelizowanie tego wspaniałego daru, ale chcę zwrócić uwagę – że jest coś więcej. W tym kontekście możemy zrozumieć lepiej to, o czym Paweł pisał do Koryntian:
(11) Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. (12) A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, (13) to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. (14) Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; (15) jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień. (1 Kor 3, 11-15)
Można więc być zbawionym, jednak jak przez ogień. Co to oznacza? Ogień strawi wszystko to, co nie ma wartości przed Nim. Zostaniemy wtedy nadzy. Zbawieni, ale nadzy. Ja chcę jednak przygotowanej dla mnie nagrody. Nagrody, która czeka na każdego z nas u kresu naszego biegu.
(13) Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, (14) zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. (Flp. 3, 13-14)
Nie chcę więc zmarnować ani jednego dnia, tygodnia czy roku na letnie i lajtowe życie. Nie będę zostawiał sobie furtek w rodzaju: „pogrzeszę teraz sobie, ale potem nawrócę się i wszystko będzie ok. Bóg przecież przebacza…” – to jest zwiedzenie, to jest ZMARNOWANY czas, niewykorzystane okazje.
Jeżeli chodzi o zbawienie – tu jest równość, jednak w kwestii odpowiedzi na Bożą miłość i powołanie – każdy może podjąć to wyzwanie.
(20) W wielkim zaś domu są nie tylko naczynia złote i srebrne, ale też drewniane i gliniane; jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. (21) Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego. (2Tm 2, 20-21)
I jeszcze jedno, ku przestrodze – nagrodę można stracić.
(11) Przyjdę rychło; trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął korony twojej. (Obj. 3, 11)
(24) Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. (1 Kor. 9, 24)
Krzysiek