Moje poszukiwanie za czyms wiecej w zyciu zaczelo sie od zadawania pytan o sens zycia i tego wszystkiego do czego mnie ono prowadzi. Z mniejszym lub wiekszym przekonaniem zawsze wierzylem w Boga – wiara ta w duzej mierze zalezala od biezacego rozwoju wydarzen. Nie ma watpliwosci ze wiedzialem i czulem ze musi byc cos wiecej o czym nie wiem. Z drugiej strony rzeczywistosc byla jaka byla, kosciol jako taki wydawal sie bardziej obrzadkiem jakiegos rodzaju a nie tym „czyms wiecej” co intuicyjnie czulem ze musialo gdzies byc. Z drugiej strony moje rozumowanie szlo mniej wiecej w tym kierunku ze jeliby to cos wiecej bylo to w sumie inni napewno by to odkryli przede mna. W duchu gdzies zaczalem pragnac tego – trudno to bylo nazwac modlitwa, ale chyba mozna powiedziec ze wolalem gdzies gleboko we mnie o cos wiecej i kierowalem te mysli do Boga.
Jak sie okazalo dlugo nie musialem czekac jakies 12 miesiecy pozniej spotkalem sie z moja kolezanka jeszcze z czasow podstawowki ktora zaprosila mnie na herbate – chciala opowiedziec mi jakas niezwykla historia. Jako ze sprawa brzmiala dosyc ciekawie, niezwlocznie udalem sie do niej do domu. Po zwyczajowej wymianie zdan, przyslowiowej herbatce, przeszla do sedna sprawy.
Zaczalem mowic o niesamowitej odnowie moralnej jaka przezyla. Od slowa do slowa – wyjasnila mi ze doswiadczyla tego ze w zyciu jest cos wiecej, ze jest Bog ktory nie jest wcale daleki ale przeciwnie jest witalnie zainteresowany moim zyciem zna mnie i chce aby ja go znal. Czulem dreszcze przechodzace mi po plecach bo jak by nie patrzec to co mowila byla jakby odpowiedza na moje sekretne wewnetrzne pragnienia i wolania o ktorych mowilem wczesniej. Nie mogla wiedziec o tym co wszystkich co sobie myslalem i o pytaniach jakie zadawalem a jednak to o czym mowila byla odpowiedza wprost na to wszystko.
Centralna postacia w jej opowiesci byl Jezus. Tak ten sam Jezus w ktorego wierzylem ale z drugiej strony jakis inny Jezus.
Z jej opowiesci wynikalo ze On zyje i jest w jakis tajemniczy a jednoczesnie oczywiscie prosty sposob obecny w jej zyciu. Twierdzila nawet ze rozmawia z nim codziennie co bylo dla mnie nie pojete. Z drugiej strony moje cale wnetrze mowilo mi ze musi cos w tym bycie, ze bylo cos w tym niesamowicie prawdziwego o czym mowila. Czy mogla to byc odpowiedziec na moje tesknoty ? Czy ten Jezus o ktorym mowila mogl byc odpowiedzia na poszukiwanie tego czegos wiecej ? Bog ktory jest blisko ktory mowi do czlowieka, ktory skupil na nim swoja milosc, Bog z ktorym sie rozmawia, Bog ktoremu sie zwierza, Bog ktory jest blisko tak jak druga osoba a moze nawet blizej – oto jaki obraz zaczynal sie wylaniac z jej opowiesci.
Moje mrowienia narastaly i we mnie pojawiala sie iskierka nadziei. Powiedzialem sobie to jest Bog ktory naprawde mnie kocha i chce w to wierzyc. Byl jeden szkopul – ona mowila o doswiadczeniu, o przezyciu ktore widzialem ze przemienilo to ja wewnetrznie, nie mozna bylo mowic o jakims tam emocjonalnym zawirowaniu – wiedzialem i czulem ze ona jest po prostu inna i cos sie w niej stalo- cos bardzo glebokiego.
Wiedzialem jedno - musze miec to samo. Chcialem poznac tego Jezusa, chcialem doswiadczyc tego co on czuje rzeczywiscie wobec mnie. Zaczelismy rozmawiac wiecej i czytac fragmenty z Bibli ktore mowily o Jezusie o tym co czuje wobec mnie o jego planie o tym o co w ogole w tym wszystkim chodzi. .Ku mojemu zdziwieniu tak duzo zostalo napisane na ten temat – ze az sie dziwilem ze prawie nic o tym nie wiem. Kiedy czytala Biblie – jej opowiesc nabierala dla mnie sensu.
To o czym mi opowiedziala bylo tym co przezyli pierwsi uczniowie Jezusa i co przezywali uczniowie uczniow Jezusa, a potem uczniowie uczniow uczniow etc. Wszystko nabralo dla mnie sensu – jesli przezycie spotkania Jezusa i zwrocenie sie do niego jest tak poteznym doswiadczeniem przez ktore grzechy czlowieka zostaja zmazana, cala wina przebaczona, a on zaczyna w namacalny sposob doswiadczac obecnosci to Boga to cala opowiesc o uczniach Jezusa i o tym jak zmienili swiat stala sie dla mnie w jakis oczywisty sposob zrozumiala.
Dlugo nie zwlekalem – chce doswiaczyc Jezusa, chce oddac mu swoje zycie i chce zyc z nim brzmiala moja deklaracja. A moje pytanie brzmialo co mam robic ?
Odpowiedz jej byla bardzo prosta – uwierz w Jezusa, pros go o przebaczenie grzechow szczerum sercem, i zapros go aby stal sie twoim Panem i Mistrzem. Zamknalem oczy i zaczalem mowic. Mowic do niego. Wiedzialem ze to byl momemnt ktory zmienia kurs mojego zycia – wtedy jeszcze nie przypuszczalem ze tak bardzo. Kiedy wyznawalem mu moj grzech i prosilem aby przyszedl do mnie, wiedzialem ze moja wina jest w jakis sposob cudownie odpuszczana a ja wiedzialem ze moje grzechy zostaja zapomniane i staje sie czysty w jakis przedziwny sposob. Wiedzialem ze bylo to zwiazane z tym ze On mial moc odpuszczania grzechow bo sam umarl za nie, a konkretnie za moje grzechy- dlatego mial moc je mi odpuscic. Wszystko to mialo jakis przedziwny, niepodwazany i pelen mocy sens.
Wiedzialem i czulem ze moje grzechy sa odpuszczone. Niesamowite uczucie wolnosci. Wiedzialem ze on wkroczyl w moje zycie – On stal sie moim Panem i Mistrzem. Poprosilimy go o Ducha Swietego dla mnie. Zgodnie z Biblia – jak mi wyjasnila- Jezus poslal go aby napelnial Jego uczniow aby mieli sile do podazania droga za Jezusem. Jezus powiedzial aby isc za nim, i dal Ducha Swietego ktory mial mnie w tym wspierac. Wszystko skladalo sie do kupy. Jak mogle nie widziec tego. Wewnetrznie cieszylem sie niesamowicie, bo czulem to napelnienie Jego obecnoscia, czulem jego bliskosc i milosc do mnie. Spokojny wewnetrzny ogien ktory zaczal plonac. Spokojna pewnosc jego milosci, odpuszczenia moich grzechow – nowe zycie no i On. Wiedzialem ze jest i ze zawsze czekalem na ten dzien i na poznanie go. Wiedzialem ze wszedlem w moje przeznacznie. Przedziwna rzecz szukalem glebszego sensu w tym wszystko a znalazlem cos o wiele wiecej, znalazlem osoba ktora dala mi cala reszte.
Liczba komentarzy: 2
maj 4, 2007 @ 3:32 pm
Alleluja! To swiadectwo wielbi Pana, Boga mojego. Tak sie ciesze, ze znalazlam kolejny blog chwalacy Pana Jezusa. To wspaniale odkrycie. Niech Was Pan blogoslawi!
wrzesień 7, 2007 @ 7:13 pm
Niech bedzie wywyzszone imie naszego Pana Jezusa, czytajac Twoj wpis to tak jakbym przypominal sobie moja historie. Trwajmy w nim! Pozdrawiam serdecznie
Napisz odpowiedź